Kontynuujemy jesienne inspiracje. W tle tego nagrania wykonam plecak – model Natan, czyli duży plecak kurierski w kieszenią na laptopa w środku. Do uszycia plecaka wykorzystam fragment chusty tkanej ręcznie, granatową skórę ekologiczną oraz tkaninę korkową w kolorze czekoladowym. Pracę wykonuję dla organizatorek Chustowego Konkursu Tkackiego 2021.
W dzisiejszym odcinku chciałabym odpowiedzieć na kilka pytań, które wypisałam sobie z wiadomości, jakie od Was dostaję na Facebooku, Instagramie czy też w mailu. Do najczęściej pojawiających się pytań należą:
„- skąd brać materiały? gdzie ich szukać? „


1. Gdzie szukać materiałów?
Z góry przepraszam, że nie udzielę tu takiej odpowiedzi, jakiej wiele z Was by chciało – nie podam linków ani nazw producentów, ponieważ nie mam ich zgody na to, żeby konkretne nazwy mogły się tu pojawić. Ale bez obaw – powiem Wam jak szukać. Po części na to pytanie odpowiedziałam w poprzednim odcinku, do wysłuchania którego zapraszam. Rozmowa dotyczyła co prawda tego, czy szycie z chust jest legalne i nie narusza praw autorskich, ale mówiłam też o tym, że tkaniny chustowe można kupować u producentów chust. Wielu z nich obok swoich produktów, jakim są gotowe chusty, często oferuje także tkaniny. Sprzedaż rzadko wygląda jak w typowych sklepach z materiałami, gdzie można kupować dowolną ilość na metry. Najczęściej producenci udostępniają końcówki kolekcji, skrawki o określonej długości, ścinki skosów itp. Czasami są to określone długości w konkretnym wzorze, a czasami mix losowo dobranych skrawków na wagę. Wypusty ciekawszych wzorów odbywają się rzadko i z moich obserwacji wynika, że rozchodzą się bardzo szybko. Jeśli macie ulubionych producentów chust, warto ich obserwować, by załapać się na taką akcję. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że z niektórymi z nich byłam po prostu w kontakcie i mogłam zamawiać wzory, które mnie interesowały, jeśli akurat były dostępne. Dlatego warto pisać i pytać – nie ma się czego bać. Nasi rodzimi, producenci zazwyczaj bez problemu sprzedawali mi tyle materiału, ile potrzebowałam. Z zagranicznymi bywało trochę trudniej.
Zakup tkanin chustowych bezpośrednio u producenta nie jest jedyną możliwą drogą.
Bardzo ciekawym pomysłem jest też nawiązywanie kontaktu z polskimi tkaczkami, które tkają chusty ręcznie. Często tworząc nowe kolekcje, tkają nieco więcej, by do swoich chust zlecić dodatkowo uszycie różnego rodzaju akcesoriów w tym samym wzorze. Chusty tkane ręcznie, to unikaty wśród unikatów i z taką właśnie chustą mam przyjemność pracować wykonując plecak w tle tego odcinka.
Inną, którą bardzo polecam jest kupowanie chust z rynku wtórnego, czyli odkupywanie ich od osób, którym już nie są potrzebne. Gdzie ich szukać? Na Facebooku istnieje wiele grup zrzeszających osoby mocno zaangażowane w świat chust. Chustonoszenie to dla nich styl życia. Są tam prawdziwe znawczynie tematu, koneserki najbardziej egzotycznych tkanin. Jest to miejsce gdzie nie tylko można znaleźć ciekawe skrawki, ale także masę klientek – chętnych zlecić przeróbkę chusty na inne, ciekawe akcesoria. Jest to pomysł wart uwagi także ze względu na upcyklingową misję – czyli nadawanie tym pięknym tkaninom drugiego życia w nowej postaci. Nie rzadko bywa tak, że chusta jest już nieużywana – bo albo dzieci wyrosły, albo się uszkodziła i straciła nośność. Nadal jednak jest pięciometrowym kawałkiem cudnego materiału, z którego można wyczarować wiele praktycznych i ładnych rzeczy. Polecam poszukać tych grup w wyszukiwarce Facebooka.
Sama trochę już wypadłam z obiegu i nie zaglądam na te grupy od lat, ale kiedyś można tam było znaleźć naprawdę cudne kąski. Czasami z inną szyjącą dziewczyną zrzucałyśmy się na jakąś chustę, bo spokojnie każdej wystarczyła połówka, a koszty można było podzielić na dwie. Jest to dobre rozwiązanie, zwłaszcza jeśli ściąga się egzotyki spoza Unii Europejskiej. Grupy to też miejsca, gdzie można zawrzeć wiele ciekawych znajomości i przyjaźni. Warto tam być także dla obserwacji trendów. Chusty – jak mówiłam Wam w jednym z poprzednich odcinków – podlegają modzie: nowe wzory i kolory. W grupach można obserwować co się nosi, co się podoba. To cenne obserwacje.
Jak już wspomniałam, w grupach można znaleźć potencjalne klientki. Niekoniecznie musisz od razu robić własne kolekcje. Powiedziałabym, że większość osób jest zainteresowana raczej złożeniem zlecenia na usługę – czyli zamówienia produktu z ich własnego materiału. Dlaczego? Ponieważ wykonany produkt będzie na pewno pasował do ich stylu oraz chust, które noszą. Dlatego warto pokazywać swoje prace i przyciąć tym samym zainteresowane osoby. Pamiętaj jednak, że nie w każdej grupie chustowej można się reklamować i sprzedawać produkty. Zanim uderzymy gdziekolwiek z ofertą, najpierw przeczytaj regulamin danej grupy. Po co psuć atmosferę w miejscu, gdzie chcemy czuć się dobrze.
.



2. Czy szycie się opłaca?
– Czasami pytacie czy takie szycie się opłaca. Uwielbiam to pytanie… Oczywiście, że się opłaca, pod warunkiem – że masz wszystko dobrze przemyślane i policzone. Sama już dawno temu odeszłam od przyjmowania zamówień indywidualnych. Nie pracuję na powierzonym materiale. Godzę się na to niezwykle rzadko i tylko dla naprawdę wybranych klientów. Dlaczego? ponieważ taka usługa jest czasochłonna, a ustalenia, jakie należy poczynić z klientką zajmują długie godziny. Każdy wykonywany egzemplarz jest inny, wymaga indywidualnie dobranych dodatków, które trzeba pojedynczo znaleźć i kupić. Dlatego taka usługa powinna być adekwatnie wyceniona. Moi klienci, którzy dobrze mnie już znają, wiedzą jak pracuję i nie marudzą gdy przesyłam im wycenę projektu.
Problemem dla mnie było przekonanie osób powierzających mi materiały do przeróbki, że skoro dają mi jakąś tkaninę, to oznacza, że uszyty przeze mnie produkt będzie tańszy. Nie miały świadomości, że jest to usługa indywidualna, która powinna być wielokrotnie droższa. Parę lat temu często spotykałam się z takim podejściem, obecnie już prawie wcale. Być może wynika to ze wzrostu świadomość klientów. Albo po prostu takie osoby już się do mnie nie zgłaszają, bo ceny moich usług indywidualnych przestraszyły je na dobre.
Nie to jednak było głównym powodem, dla którego odeszłam od przyjmowania zamówień indywidualnych. Dla mnie najtrudniejsze w tego typu zleceniach jest to, że taka praca nie pozostawia żadnego marginesu na błędy. Klient powierza często wyliczony na centymetry fragment materiału, który można skroić tylko raz i nie wolno się pomylić. W razie błędu, nie da się go odtworzyć. Stresowało mnie to i postanowiłam zmienić model pracy. Zdecydowanie wolę pracować na własnym materiale, który wcześniej skupuję albo u producentów albo z rynku wtórnego i przerabiam go na kolekcję produktów według własnego uznania. Jest mi o wiele łatwiej dopasować dodatki i stworzyć całą koncepcję. Teoretycznie muszę brać na siebie ryzyko, że jeżeli nie wstrzelę się w aktualne gusta, to zostanę z produktem na pokładzie, ale taka sytuacja w przypadku tkanin chustowych jeszcze mi się nie zdarzyła. Zawsze sprzedaje się wszystko i nie leży zbyt długo. Myślę, że jest to zasługa unikatowości tych tkanin i tego, że są to krótkie serie. Klientki w tym środowisku wiedzą, że trzeba się szybko decydować, bo kolekcja najprawdopodobniej już się nie powtórzy. Tutaj też trzeba mieć na względzie, że produkcja produktów unikatowych jest znacznie droższa niż seryjnych. Za każdym razem trzeba robić zdjęcia, opisy, rozgrywać sprzedaż na nowo. Ale to już każdy rękodzielnik powinien być świadomy, znać swoje koszty i uczciwie podchodzić do wyceny swojej niełatwej pracy.
Podsumowując, w szyciu z chust jest coś irracjonalnie kuszącego. Uwielbiam to i nie umiałabym zrezygnować. Obok odtwarzalnych, seryjnych produktów, zawsze muszę mieć też takie, które zwyczajnie pozwolą mi nakarmić moje artystyczne alter ego. Obcowanie z takimi tkaninami jest ucztą dla zmysłów, której od lat nie mogę sobie odmówić.
Dziękuję Ci za wysłuchanie mnie do końca. To był ostatni z czterech odcinków na temat szycia z chust. W tle nagrań wykonywałam cztery prace z chust tkanych ręcznie. Wszystkie powstały dla organizatorek Chustowego Konkursu Tkackiego 2021. Dziś uszyłam Natana – duży plecak kurierski, o szerokim zastosowaniu. Może służyć jako plecak rekreacyjny, sprawdzi się na wycieczkach, w podróży czy w trakcie wypraw górskich. Będzie praktyczny także na co dzień, ponieważ wewnątrz ma wszytą specjalną kieszeń do bezpiecznego transportu laptopa. Całe wakacje sama nosiłam ten model wykonany z kodury, dlatego bardzo go polecam. Szyje się go całkiem łatwo i szybko. Osoby zainteresowane szczegółową instrukcją szycia i wykrojami tego modelu, zapraszam tutaj.



Jeśli interesujesz się szyciem, zostań ze mną na dłużej. Zasubskrybuj kanał i odwiedź mnie na Facebooku oraz Instagramie.
Do usłyszenia niebawem!
Kamila